Słomczyn 2017 - Słomczyńskie deja vu

czw, 14 września 2017 godz. 12:50:02 skomentuj drifting

fot. Fotocykl

V runda DMP była unikatowym widowiskiem dla widzów  i gradką dla drifterów. To jedna z ostatnich rund tegorocznego sezonu Driftingowych Mistrzostw Polski. Tabela klasyfikacji generalnej coraz jaśniej podpowiada kto zdobędzie mistrza swojej klasy w zmaganiach tego lata.

Słomczynie kwalifikacje przeniesiono na drugi dzień zawodów, dzięki czemu zawodnicy mieli cały dzień, łącznie z wieczorem na treningi. Fani driftingu i widzowie Driftingowych Mistrzostw Polski mogli doświadczyć wielu niecodziennych atrakcji.
 
Oprócz oglądania widowiskowych przejazdów naszych zawodników goście mieli możliwość obejrzeć jedyne na świecie driftujące ciężarówki w parach. Ponadto mogli zasiąść w fotelu driftowozu by przejechać się w nim po torze i doświadczyć wyjątkowych przeciążeń, które czują zawodnicy podczas każdego pojedynku. Do tego sobotę kończyły nocne treningi, które wymagały od zawodników ogromnego skupienia i umiejętności. Jednak dla tych szczęśliwców, którzy zostali na Autodromie Słomczyn do wieczora był to pokaz driftingowej magii. Treningowy dzień zwieńczył pokaz fajerwerków nad Autodromem Słomczyn podczas nocnej jazdy najlepszych drifterów w Polsce.
 
Zawody dostarczyły wszystkim wielu wrażeń zaczynając od kierowców. Jak w motor sporcie bywa kilka driftowozów zatrzymała awaria. Auto Bartka Ostałowskiego dopadła usterka silnika na tyle poważna, że jego teamowi mechanicy musieli zamówić nową jednostkę. Zawodnik dopiero po południu ruszył na treningi. Nasz „nożny” drifter mimo usterki zaliczył fantastyczne występy na rodzimym torze, który otworzył mu w przeszłości drzwi do kariery za kierownicą aut wyczynowych.  

Złośliwość natury motor sportu dopadła także wielokrotnego zwycięzcę poszczególnych rund – Pawła Borkowskiego, którego auto odmówiło posłuszeństwa jeszcze na sobotnich treningach. „Borkoś” startował w kwalifikacjach pożyczonym od Mateusza Fijała Nissanem S14 wślizgując się w wysoką, siódmą pozycję klasy PRO. Jego mechanikom udało się usprawnić auto i nim już konkurował w parach pokazując klasę i najwyższy poziom driftu.

W klasie kobiet na V rundzie DMP zdecydowanie królowała Blanka Turska swoim czarnym Skylinem. Zawodniczka w fantastycznej formie, dobrą linią już na treningach dawała świadectwo rywalkom, że nie będzie łatwo. Doświadczone zawodniczki Kasia Zdyb i Aleksandra Fijał musiały zejść na niższe miejsca podium, kiedy ona najwyżej wznosiła puchar. Pozostałe pojedynki w klasie kobiet dalej zasługiwały na atencje, bowiem płeć piękna swoją jazdą pokazała, że stać ją na wyrównaną walkę, co widać zresztą w klasyfikacji generalnej Driftingowych Mistrzostw Polski.   
     
Na szczeblu klasy Challenge na uwagę zasługuje Radek Gadkowski - wschodzący, nastoletni drifter. V runda DMP była jego pierwszym występem w lidze, którym doszedł aż do etapu TOP 8 zajmując ostatecznie 8 miejsce.  

Swoimi przejazdami może pochwalić się Rafał Podbielski w swojej zielonej BMW E30  z Mimar Drift Team, który prześlizgiwał każdego napotkanego przeciwnika. Jedyny silniejszy okazał się zwycięzca poprzedniej słomczyńskiej rundy, swoim BMW z potężną jednostką V8 pod maską – Łukasz Gieras. To także on zdecydowanie wojuje klasyfikacją generalną i ma ogromne szanse, aby w przyszłym sezonie ścigać się z tymi najlepszymi w klasie PRO.

Wśród zmagań profesjonalistów największym zaskoczeniem były występy Marka Wartałowicza, który w kwalifikacjach zajął dopiero 15 miejsce. W TOP 32 jego rywalowi zepsuło się auto a w TOP 16 trafił na najmocniejszego zawodnika – Kubę Przygońskiego, który wyeliminował go z dalszej rozgrywki. Sam „Maro” przyznał w wywiadzie, że popełnił sporo błędów jednak obiecuje, że na nadchodzącej rundzie w Brnie się odwzajemni.  
 
Najlepszym w kwalifikacjach okazał się mistrz Polski Paweł Trela, jednak swoim genialnym przejazdem w parach wyeliminował go z gry Jakub Stępień.  Koniec końców, tak jak na czerwcowej rundzie DMP na Autodromie Słomczyn, na pierwszym stopniu podium triumfował weteran motor sportu Jakub Przygoński.  

Na szczególną uwagę zasługuje Mateusz Fijał, którego forma w tym sezonie rośnie w oczach. Sami zawodnicy zwrócili uwagę na jego jazdę mówiąc, że zrobił ogromny postęp. Widać to również w wynikach V rundy DMP, którą zakończył na trzecim miejscu.

Autodrom Słomczyn z pewnością zapisze się w pamięci zawodników jako idealne miejsce do driftu. Perfekcyjnie przygotowane podłoże do jazdy, bezpieczeństwo na najwyższym poziomie i fachowa organizacja sprawiały, że zawodnicy z ogromną przyjemnością wyjeżdżali na tor. Nie można pominąć także warunków dla widzów, których gościły wielkie, zadaszone trybuny, a także relacji live z zawodów, dzięki której nieobecni mogli chociaż po części uczestniczyć w pięknym, drifterskim show.

V runda Driftingowych Mistrzostw Polski w Słomczynie była przedostatnimi zawodami w tym sezonie. Poziom staje się coraz wyższy a od maszyn zaczyna się wymagać dużo więcej. W całym okresie zmagań frekwencja zawodników była imponująca i rosła z czasem. Już niedługo dowiemy się kto z klasy Challenge awansuje do klasy PRO. Kierowcy DMP to najlepsi drifterzy w Europie, czego dowodem są wyniki. W obecnej trójce najlepszych drifterów rund: „DMP”, „CEZ” oficjalnych Driftingowych Mistrzostwach Europy Środkowej pod patronatem FiA, mamy dwóch naszych kierowców  Mateusza Fijała i Marka Wartałowicza.

Tabela klasyfikacji generalnej staje się coraz jaśniejsza i niebawem powie, kto będzie triumfował w sezonie 2017.  

Już teraz zapraszamy Państwa na ostatnią w tym sezonie rundę „DMP” Driftingowych Mistrzostw Polski, która odbędzie się 6-8 października w Brnie  wraz z imprezą „CEZ Drift Championship”  i  „CDS” Czech Drift Series.

Serdecznie zapraszamy,
Polska Federacja Driftingu

fot. Fotocykl