Motoarena Toruń 2017 - Drift Masters GP odwiedziło Toruń

pon, 10 lipca 2017 godz. 12:49:08 skomentuj drifting

fot. Marek Szarek

W miniony weekend w Toruniu odbyła się czwarta runda Drift Masters Grand Prix. Organizatorzy zawodów spotkali się z wieloma dobrymi opiniami po tych zawodach, zarówno ze strony kibiców, jak i zawodników.

Pod względem sportowym zawody były zaskakujące i to od pierwszych pojedynków. W Top 32 największą niespodzianką było odpadnięcie Jamesa Deane’a, lidera klasyfikacji generalnej amerykańskiej Formula Drift, najlepszej ligi driftingowej na świecie. Irlandczyk na tym etapie walczył z Tomaszem Olejnikiem z Top-Car Drift. W drugim przejeździe, goniąc swojego rywala popularny „Janek” atakując Polaka na ostatnim zakręcie, zbyt blisko dojechał do swojego rywala i odprostował swoje auto co jest błędem zerowym.

Kolejne zaskoczenie miało miejsce w Top 16. Doskonale jeżdżący przez cały weekend Dawid Karkosik, który wygrał piątkowe kwalifikacje, wyjechał na trasę w pożyczonym od Piotra Więcka aucie zapasowym. Dobrze znana wszystkim „Landryna” uległa awarii – dokładnie chodziło o niedomagania w tylnym zawieszeniu Nissana S15. Karkosik, który rywalizował z Jakubem Stępniem przegrał ten pojedynek fundując kolejne sportowe zaskoczenie tego weekendu.

Na podziw zasługiwała jazda Piotra Więcka z Budmat Auto Drift Teamu. Płocczanin zachwycał w piątkowych kwalifikacjach, które odbywały się częściowo na mokrej nawierzchni. Na młodym Polaku nie zrobiło to wrażenia i jechał po mokrym tak samo agresywnie jak po suchym asfalcie. Zawodnik z Płocka na etapie Top 8 napotkał na Bartosza Stolarskiego z Energo Drift Team. Po zaciętej i wyrównanej walce do Top 4 przeszedł BRT.

To były zawody młodych kierowców Drift Masters Grand Prix. Swoją życiówkę zanotował 12-letni Jaś Borawski. Młody zawodnik do piątkowych kwalifikacji wyjechał autem z problemami silnikowymi – najsłabsze auto w stawce DMGP nie było w stanie osiągnąć pełnej mocy. Mimo to Jaś zaliczył dwa identyczne przejazdy ocenione na 55 punktów i zakwalifikował się na wysokim 18. miejscu. W Top 32 napotkał na Mateusza Woskresińskiego z JBB Drift Teamu. Tę parę młody „Pan Jasiu” – tak zwykło się mawiać na reprezentanta Mibor Teamu, wygrał. W Top 16 spotkał ówczesnego lidera klasyfikacji generalnej. Na tym etapie zakończył swoją rywalizację ale i tak na podziw zasługuje znakomita postawa młodego Polaka i mistrzowska dyspozycja mechaników Mibor Team, który stanęli na wysokości zadania i naprawili auto Jasia na sobotnie zawody.

Kolejnym młodym gladiatorem, który bez kompleksów rywalizował z agresywnymi rywalami był Kajetan Rutyna. Zawodnik jedynego Mercedesa 190E w stawce zajął czwarte miejsce w Toruniu. Dobra linia przejazdów i idealne wyczucie auta pozwoliło mu na pokonywanie o wiele mocniejszych aut. W Top 8 odprawił z kwitkiem Pawła Borkowskiego natomiast w Top 4 dotrzymywał kroku Bartoszowi Stolarskiemu i jego piekielnie mocnemu Nissanowi S14. Ostatecznie zawodnik z Radomia przegrał ze Stolarskim ale po wyrównanej walce. Trzecie miejsce na toruńskich zawodach zajął właśnie BRT natomiast walka o zwycięstwo rozegrała się pomiędzy Grzegorzem Hypkim z Drift Warriors a 17-letnim Adamem Zalewskim. Obaj deklasowali swoich rywali w przejazdach na etapach Top32, Top 16, Top 8 i Top 4. Obaj szli jak dwa wielkie tarany by zderzyć się w finale. Adam Zalewski od samego początku starcia z Grzegorzem Hypkim zaznaczał swoją przewagę. Po agresywnej i zaciętej walce wygrał z zawodnikiem Drift Warriors, odbierając czek na osiem tysięcy euro i wchodząc na pozycję lidera klasyfikacji generalnej Drift Masters Grand Prix.

Kolejna runda DMGP będzie już 29 lipca w Rydze – stolicy Łotwy.

fot. Marek Szarek